LiveZilla Live Help

Edula

Formularz wyszukiwarki

Artykuły

Jak być dla dziecka autorytetem?

Jak być dla dziecka autorytetem?

data: 2010-05-17

Nie od dziś wiadomo, że dzieci przejmują wzorce zachowań od rodziców. To od nas – dorosłych, dzieci od najmłodszych lat poprzez obserwację i naśladownictwo uczą się wszystkiego.

 

Przejmują więc od nas zarówno sposób porozumiewania się, mówienia,  jak i ton głosu, gesty, mimikę, a nawet stosunek do innych ludzi.


Dziecko od urodzenia silnie identyfikuje się z rodzicami i to oni od początku są dla niego autorytetami.


Rodzic jest tak ważny dla dziecka z kilku względów. Przede wszystkim to najczęściej z matką dziecko nawiązuje pierwszy kontakt bez słów, za pomocą dotyku. Kolejnymi etapami nawiązywania kontaktu jest wzrok, ton głosu oraz gesty wraz z mimiką. To wszystko pozwala na stworzenie bardzo silnej więzi emocjonalnej.

 

To podczas obcowania z matką bądź ojcem dziecko zaspokaja wszystkie swoje potrzeby nie tylko fizyczne, ale głównie psychiczne i społeczne. W końcu przynajmniej do wieku przedszkolnego wszystkie kontakty są zawierane przez malucha w obrębie rodziny.


To właśnie na tym etapie wychowania pojawia się często problem nadopiekuńczości ze strony poszczególnych członków rodziny. A to dziadkowie są zaślepieni miłością do swojego wnuka, a to rodzice chuchają i dmuchają na nowego członka rodziny.

 

Często owocuje to zgrzytami związanymi z różnymi punktami widzenia na wychowanie, a warto w tym miejscu zauważyć, że może to mieć w przyszłości bardzo negatywne konsekwencje. Dziecko bowiem nie ma w takiej sytuacji ściśle określonego wzorca do naśladowania, a jak wspomnieliśmy wyżej – właśnie kopiowanie czynności innych pozwala mu zrozumieć otaczający świat. Zatem zarówno postawa rodziców jak i innych ludzi otaczających malca powinna być spójna, aby dziecko nie miało problemów w funkcjonowaniu społecznym.


Warto również wiedzieć, że nadmierna opieka  (niezależnie od tego od kogo wypływa) w stosunku do dziecka doprowadza często do uzależnienia od rodziców, nieumiejętności radzenia sobie bez nich, a w dalszym etapie życia – nawet braku zdolności podejmowania samodzielnych decyzji. Pojawiają się również problemy z nawiązywaniem i inicjowaniem kontaktów z rówieśnikami. Dziecko wychowane w nadopiekuńczym domu bywa samotne, lękliwe i pełne obaw o swoją przyszłość.


Również dzieci wychowywane zbyt swobodnie mają trudności w adaptacji spowodowane najczęściej zbyt dużym egoizmem dziecka  i jego lekceważącym stosunkiem do innych.


Jednocześnie  zawsze jest tak, że zarówno nadopiekuńczy rodzice, jak i ci podchodzący do wychowania zbyt bezstresowo nie mają świadomości, że wyrządzają swojemu dziecku krzywdę. Konsekwencje ich zachowania widać najmocniej w późniejszych latach życia dziecka, kiedy jego problemy społeczne stają się bardzo wyraziste, pojawiają się problemy osobiste i zawodowe.


Rozwojowi dziecka nie sprzyja jednak także zbyt rygorystyczne wychowanie. Efektem zbyt surowych działań wychowawczych w stosunku do dziecka jest zbyt nakazowe bądź zakazowe podejście do innych. Dziecko wychowane w ten sposób jest zwykle pełne nieufności do innych i – podobnie jak w poprzednich przypadkach ma problemy z adaptacją w nowym, nierodzinnym, rówieśniczym środowisku. 

 

Towarzyszy mu też przekonanie, że nie jest w stanie sprostać oczekiwaniom innych, zazwyczaj też nie zwracają się ze swoimi problemami do rodziców , często ukrywają swoje problemy niezależnie od tego czy są to błahostki, czy naprawdę poważne tarapaty.


Źródeł wszelkich problemów wychowawczych należy szukać w prostych, codziennych sytuacjach.


Jak reagujesz  kiedy Twoje dziecko ubrudzi zupełnie nowe ciuchy? Jak często zdarza się, że w takim momencie,  krzyczysz, mówisz że „dobrze Ci tak!”, że „może wreszcie nauczysz się jak do Ciebie mówię!”, że  „za karę pójdziesz tak do przedszkola!”, że „nie po to kupuję nowe ciuchy, żebyś się w nich tarzał w błocie!”, że „ja Ci zaraz pokażę”  i tak dalej?


Zgodnie z najnowszymi badaniami wszelkiego rodzaju groźby i klapsy są najpowszechniejszymi metodami wychowawczymi, najczęściej wybieranymi przez ludzi o określonym statusie materialnym, zadowolonych z życia i wykształconych.


Prawda jest taka, że skutki wszystkich wymienionych modeli wychowawczych są bardzo różne, głównie dlatego, że nie ma – i zapewne nigdy nie będzie – jednego najskuteczniejszego sposobu wychowania dzieci. Każdy rodzic ma swój pomysł na kształtowanie młodego człowieka, dlatego błędem byłoby demonizowanie jednego modelu na rzecz drugiego.


Trzeba natomiast zdawać sobie sprawę z konsekwencji swojego zachowania i rozumieć sposób postrzegania świata przez dziecko. To już bowiem połowa droga do sukcesu, bo tylko umiejętność patrzenia na innych oczami dziecka pozwoli nam ze spokojem traktować malucha jak partnera, który ma prawo czegoś nie umieć, nie wiedzieć, a nawet nie rozumieć czy nie akceptować, ale ma również możliwość wyrażania swoich opinii, wyżalenia się, wypłakania, podzielenia radością, posiadania swojego gustu etc.


Jako rodzice powinniśmy nauczyć się z dziećmi rozmawiać, a nasz autorytet zostanie z pewnością wzmocniony jeśli nasze dziecko zauważy, że umiemy np. przeprosić jeśli dojdziemy do wniosku, że popełniliśmy błąd, bądź zachowaliśmy się w stosunku do swojej pociechy nieodpowiednio.


Zasadniczym błędem popełnianym przez rodziców jest różnica poglądów wychowawczych między mamą, a tatą. Jakże częstą sytuacją są słowa „Nie słuchaj mamy, ja Ci pozwalam, tylko ani słowa mamusi.” Niby zupełnie prosta, nie mająca większego znaczenia sprawa, ale w tych kilku słowach wypowiedzianych przez tatę dziecku zostaje przekazana informacja, że „z tatą załatwię wszystko”. Jest to o tyle niebezpieczne, że znacząco ogranicza autorytet mamy. Takie wzajemne podważanie autorytetu w gruncie rzeczy  doprowadza do utraty wiarygodności rodziców, Bo w końcu które z rodziców ma rację? Jeśli dziecko nie widzi konsekwentnych zachowań u swoich rodziców, ostatecznie uznaje że żadne z nich nie ma racji i przestaje się liczyć zarówno z mamą jak i z tatą.


Ważne w związku z tym jest budowanie z dzieckiem relacji opartych na jasnych, przejrzystych zasadach, które przyjmuje i akceptuje nie tylko dziecko, ale także rodzice (oboje), dziadkowie i każda kolejna osoba pojawiająca się w życiu dziecka, która będzie miała jakikolwiek wpływ na jego rozwój i wychowanie.


Tylko taka postawa pozwoli nam trwale utrzymać nasz autorytet, choć oczywiście im dziecko starsze tym trudniej, więc zapewne nikt z nas nie uniknie pewnych buntowniczych postaw, mogących zachwiać naszą pozycją.


Tak to już jednak jest, że rodzice stopniowo schodzą na dalszy plan, ale zawsze są ważni.


Autor: Małgorzata Pielka

Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka
© Edula.pl 2010