data: 2010-09-06
Prezentacje maturalne, wypracowania, gotowe rozwiązania z matematyki, fizyki czy chemii - wszystko to można znaleźć w sieci. Jakby na to nie spojrzeć Internet stał się nie tylko źródłem informacji jako takiej, ale również - zwłaszcza z punktu widzenia ucznia - gigantyczną ściągawką bez dna.
Z licznych badań socjologicznych wynika, że ściąganie najczęściej uzasadniane jest zmęczeniem, lenistwem, bądź nadmiarem nauki. Poza tym naukowcy zwracają uwagę, że w Polsce istnieje społeczne przyzwolenie na ściąganie, które nie jest traktowane jak oszustwo tylko jako "objaw zaradności".
Najpopularniejsze w sieci są prezentacje maturalne z języka polskiego. Od dłuższego czasu odbywa się regularny handel w tym zakresie. Absolwenci liceów, którzy już mają za sobą egzamin chętnie sprzedają swoje prezentacje. Zwykle cena oscyluje w granicach 120 zł, zlecenie wykonywane jest wciagu trzech dni, a za dodatkową opłatą można uzyskać jeszcze plik ze wskazówkami dotyczącymi samego przebiegu egzaminu. Jak odpowiadać? Jak się zachowywać? Na jakiego autora można się powołać? Ba! Można nawet dowiedzieć się jak poradzić sobie na pisemnej części z języka polskiego.
I tym sposobem proceder kręci się w najlepsze. Wpisując w wyszukiwarkę słowa "prezentacje maturalne" wyświetla się ponad 300 tyś. stron. Zdecydowana większość to właśnie ogłoszenia kupna - sprzedaży.
Standardowo w Internecie można także znaleźć gotowe wypracowania na różne tematy, przygotowane pod kątem danego etapu kształcenia.
Oczywiście język polski nie jest jedynym przedmiotem, którego dotyczy masowe ściąganie z Internetu. Jednak wszystkie tego typu ściągi łączy jedno - większość z nich piszą sami uczniowie. Tylko niektóre portale zatrudniają wykwalifikowanych nauczycieli, lub studentów, którzy na co dzień zajmują się tworzeniem konkretnych poradników z różnych przedmotów np. dla maturzystów.
Do tego wszystkiego dochodzą też strony poświęcone tylko jednemu przedmiotowi szkolnemu. Tego typu portale cieszą się również niemałą popularnością. Furorę robi np. portal matematyka.pl, na którym użytkownicy mogą podać treść zadania i poprosić innych o rozwiązanie lub wskazówki dotyczace prawidłowej odpowiedzi.
Teoretycznie nauczyciele mogą sprawdzić, czy uczeń dane wypracowanie ściągnął z sieci, czy napisał samodzielnie. Wystarczy bowiem wpisać w wyszukiwarkę sprawdzane aktualnie zadanie, fragment tekstu etc. Rzadko kiedy bowiem uczniowie jedynie podpierają się informacjami tworząc na ich bazie coś własnego.Praktycznie natomiast nauczyciele w ten sposób uczniów nie sprawdzają, ciesząc się, że uczeń w ogóle odrobił pracę domową.
Nauczyciele jednak zdają się dostrzegać internetowe zagrożenie w tym zakresie. Zwracają bowiem uwagę, że o ile sytuacja, w której uczeń samodzielnie tworzy ściągawkę w tradycyjnej papierowej postaci, może mu to wyjść na dobre (istnieje bowiem spora szansa, że uczeń mimochodem nauczy się tego co sam sobie przygotował). O tyle kiedy jest to bezmyślne ściąganie z Internetu to w żaden sposób ten proceder nie jest w stanie rozwinąć zdolności ucznia, o poszerzaniu wiedzy nie wspominając.
Redakcja Edula.pl
Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka
© Edula.pl 2010