Dzisiaj idąc ulica usłyszałam dzisiaj rozmowę dwóch chlopców. Na moje oko mieli z 10 lat, a klęli gorzej niż niejeden dorosły. Przeszłam obok, bo uznałam, że nie ma sensu się szarpać, ale teraz zastanawiam się, czy wypada i czy powinniśmy zwracać uwagę innym dzieciom? Jak Wy zachowujecie się w takich sytuacjach?
Ja uważam, że nie powinniśmy zwracać uwagi w sytuacji kiedy widzimy, że jakieś dziecko źle się zachowuje. W końcu to nie moje dziecko to po co mam się mieszać. Nie mój cyrk nie moje małpy ;>
Problemem nie są dzieci,tylko my - dorośli. Od dawna wiadomo i niejednokrotnie było to powtarzane, że dzieci uczą się przez naśladownictwo, więc to, że małolaty chodzą i klną jak leci jest naszą winą, a nie ich. Nie zgadzam się zatem na nazywanie młodego pokolenia bandą niewychowanych dzieciaków.
Moim zdaniem wszystko zalezy od sytuacji. Jeśli dziecko nieodpowiednio się zachowuje, ale jest z dorosłym zwracam uwagę dorosłemu.
najczęściej komentuję zachowanie danych dzieci głosno , zwracając sie do innej dorosłej osoby - odnosi pożądany skutek. Dzieciaki (młodzież) nie może mi nic powiedziec bo nie do nich mowiłam, ale slyszy uwagi na swoj temat.
Temat rzeka, bo trochę zahaczamy o to na ile wychowanie dzieci jest indywidualną sprawą ich rodziców, a na ile sprawy wychowania mieszczą się w ramach "dobra publicznego" :)
Ja zawsze mam ten sam problem i to samo pytanie w głowie - zareagować, czy nie zareagować? Efekt zwykle jest taki, że i tak mi się obrywa. Albo dostanę wiązankę od dziecka, jak zareaguję, albo od pierwszego lepszego przechodnia, że nie zareagowałam i dlaczego pozwalam na takie zachowanie, albo od matki dzieciaka, która w jego zachowaniu nie zauważy nic złego.
Ja zwróciłam uwagę raz, ale dostałam taką wiązankę obelżywych słów, że aż nogi sie pode mną ugięły.
Ja nie zwracam obcym dzieciakom uwagi. W koncu każde z tych dzieciaków ma rodziców, niech się sami martwią, że wychowują potwory :>
Moim zdaniem nie tylko wypada, ale nawet trzeba reagować w takich sytuacjach.
Ja własnie na placu zabaw najczesciej spotykam sie z tym, ze matki czy babcie plotkują a ja potem pilnuje swojego i inne dzieci. Bo skoro ktos sypie piachem naokoło a opiekun dziecka nie reaguje to ja moge spokojnie powiedziec aby nie sypac ale kto mnie posłucha....
Kiedys pewnej nastolatce zwrociłam uwage, ze jej pies zalatwia sie na chodniku i ze ma sprzatnąc bo to centrum miasta i ja chodze jak po torze przeszkód. Oj żałowałam ze to powiedziałam. Wroga mam do dzis...
Ja nawet potrafię wrzasnąć, jeżeli spokojne zwrócenie uwagi nie poskutkuje. Nie pozwalam też, by taki dzieciak, czy jego rodzic komentował moje wypowiedzi. Wtedy reaguję ostrzej.
Psycholog dziecięcy, terapeuta, założycielka Pracowni NINTU (www.nintu.pl). Wykładowca w Wyższej Szkole…
Psycholog Zakładu Psychologii Klinicznej Instytutu Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Pracownik…
Psycholog kliniczny. Założyciel Ośrodka Psychologiczno - Psychiatrycznego w Krakowie. Prowadzi w nim…
Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka
© Edula.pl 2010